Fotografowanie zwiększa radość życia*

Paradoks. Postęp technologiczny, łatwość i powszechna dostępność zapisu cyfrowego nie przez wszystkich fotografujących postrzegana jest wyłącznie pozytywnie. Banalność technologiczna daje niewielki margines swobody na twórcze poszukiwania w obrębie samej fotograficznej materii. Drukowane w punktach usługowych obrazy są technologicznie jednakowe. Lśniące, martwe, lustrzane tafle... Renesans starych technik fotograficznych jest formą niezgody na unifikacje. Coraz więcej fotografujących sięga po archaiczne formy obrazowania z nadzieją, że już sama materialna postać fotograficznego przekazu jest znacząca. Wierzą niezłomnie, że energia i zaangażowanie użyte do powstania obrazu objawią się na jego powierzchni jako dodatkowa wartość, niezależnie od tego, co jest tematem przedstawienia.

Jest w tym trochę nostalgii za światem, gdzie nabywane latami doświadczenie było wartością, a nie zbędnym balastem. Jest w tym trochę nostalgii za światem, gdzie nabywane latami doświadczenie było wartością, a nie zbędnym balastem. Jest trochę przekory i trochę szaleństwa Zapraszamy do wspólnej wyprawy w krainę światłoczułości, gdzie technologia jest nieśpieszna, ma manualny, ludzki wymiar, a osiągnięcie optymalnego efektu jest konsekwencją doświadczenia, zaangażowania czy intuicji, a nie doskonałości użytych narzędzi. Mamy nadzieję, że wykonane w trakcie warsztatów czarno-białe portrety w technice wtórnika bromowego będą wynikiem spotkania i twórczej współobecności, wykraczającej poza wyłącznie mechaniczną rejestrację. Być może takie chwilowe przeniesienie w świat wartości analogowych pozwoli nam dojść do wspólnej konkluzji, że jednak tracimy coś miedzy pikselami...

* W maju 1987 roku w witrynie jednego z gnieźnieńskich zakładów fotograficznych wisiała wyrwana ze szkolnego zeszytu kartka z odręcznie wykonanym napisem "Fotografowanie zwiększa radość życia"

Świetlica Kolektyw Fotograficzny 25 września 2010r Poznań